wtorek, 28 sierpnia 2012

Though my mind could think I still was a mad man

"Nadzieja to dziwne uczucie. Antypody zdrowego rozsądku. Czasem dodaje sił, innym razem po prostu przeszkadza w trzeźwym spojrzeniu na istotę rzeczy. Korzystamy z niej, by usprawiedliwić nieprzemyślane czyny, i przeganiamy precz, kiedy może się stać rozstrzygającym argumentem w podjęciu poważnej decyzji."
Wracam z małego urlopu i znów sobie piszę. Od ostatniej notki zbyt wiele się nie działo. Moge jedynie to streścić. Było nocowanie u Patrycji... BYŁO. Był wypad na miasto.. BYŁ. Był wypad na działkę z Patryszją... BYŁ. No i moge powiedzieć jeszcze że obecnie pochłaniam Uniwersum Metro 2033: Do światła i... zajebista. Mogę z czystym sercem przyznać że kocham wszystkie książki z projektu Dmitra. No i oczywiście Supernatural, czyli najzajebistrzy serial ever.
Nie bardzawo mam wene o czym pisać, więc zostaje mi poczęstować zdjęciami i krótkim filmikiem.







No i teraz czas na bardzo zabawny(hehhehehe nie) filmik. Jakoś o dupe potłuc, ale jest. Także tego...
No i teraz jak zwykle piosenka... Mhmm... kocham!



wtorek, 14 sierpnia 2012

But some stupid with a flare gun burned the place to the ground.

"Mnie się wydaje, że życie, rzecz jasna, jest puste, i żadnego sensu w nim generalnie nie ma, ani nie istnieje przeznaczenie, to znaczy takie określone, jawne, tak że się rodzisz i wszystko już wiesz: moje przeznaczenie to być kosmonautą, albo, powiedzmy, baleriną, albo zginąć młodo… Nie, tak to nie. Kiedy przeżywasz wyznaczony ci czas… jakby to objaśnić… Może się zdarzyć, że przydarzy ci się coś, co sprawi, że będziesz wykonywał określone działania i podejmował określone decyzje, przy czym masz wolny wybór: jak chcesz, to robisz tak, jak nie – to inaczej. Ale jeśli podejmiesz prawidłową decyzję, to rzeczy, które się będą dalej z tobą działy, już nie będą, jak się wyraziłeś, przypadkowymi zdarzeniami. Będą uwarunkowane wyborem, którego dokonałeś. Ale jeśli znów znajdziesz się na rozstaju, i znów podejmiesz konieczną decyzję, potem pojawi się przed tobą wybór, który nie wyda ci się już przypadkowy, oczywiście, jeśli się tego domyślisz i będziesz umiał go sobie uświadomić. I twoje życie przestanie być po prostu zbiorem przypadków. Przeobrazi się… w fabułę, czy coś takiego, wszystko będzie ze sobą powiązane pewnymi ciągami logicznymi, choć niekoniecznie bezpośrednio. I to właśnie będzie twoje przeznaczenie. Na pewnym etapie, jeśli zabrnąłeś na swej drodze wystarczająco daleko, twoje życie tak bardzo zmieni się w fabułę, że zaczną ci się przytrafiać dziwne rzeczy, niewytłumaczalne z punktu widzenia nagiego racjonalizmu, bądź twojej teorii przypadkowych zdarzeń. Za to bardzo dobrze będą się wpisywać w logikę linii fabularnej, w którą teraz zmieniło się twoje życie. Myślę, że przeznaczenie nie istnieje sobie ot tak, trzeba do niego dojść, i jeśli wydarzenia w twoim życiu zaczną się układać w fabułę, to może cię to zabrać tak daleko… Najciekawsze, że człowiek może sam nawet nie podejrzewać, że to się z nim dzieje, albo widzieć wydarzenia w istocie nieprawdziwie, próbować je systematyzować zgodnie ze swoim światopoglądem. Ale przeznaczenie ma własną logikę."
Bożee czuję się okropnie. PATRYSZJA - YOU MADE MY DAY, BRO.
Kurde, jakby wielkie coś przygniotło mnie do ziemi. Potrzebuję wytchnienia.
Naprawdę, rozpaczać nie będę, dam sobie radę i sama.
Czas wziąć się za AK-47 Kałasznikow. My love, bitch.






I'M A LADYBUG






HOLY SHIT, I'M SO RUDE.




poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Oh and if I had a brain, I'd be cold as a stone and rich as the fool

Wszystko co pisałam dnia 3 sierpnia zostało usunięte ponieważ autor postu jest nienormalny.
"Każda wiara służyła człowiekowi jako laska, która podtrzymywała, by nie upaść, i pomagała wstać, kiedy ludzie jednak się potykali i przewracali."  Tak cały świat przeciw mnie. Oczywiście, prawdę mówiąc teraz to już mnie nic nie obchodzi. Czuję jakby linia fabularna mojego życia nie miała jakiegokolwiek sensu. Nie mogę znaleźć mojego przeznaczenia, misji która jest mi powierzona.
Wróciłam, cała, ale nie mogę powiedzieć że zdrowa. Kicham, prycham, mam zatkany nos i wszystko mnie boli. Ogólnie mogę to streścić jako jakieś tortury. Ale baseny były, góry były. Trzeba przyznać, że nie powinnam narzekać.
Ogólnie rzecz biorąc nie jest dobrze, ale damy radę, because We Can Do It. Big girl don't cry.
Już czuć na barkach chłodny oddech szkoły. Zostało 3 tygodnie... Jedynym pocieszeniem jest, że nie idziemy do szkoły 1, a 3! Wo HU! Niestety potem nic dobrego dziać się nie będzie. Powrócę do nudnej przytłaczającej codzienności. Do życia wrócę za 9 miesięcy, teraz czeka mnie przykra fala obowiązków. Co za tym idzie, notek będzie za pewno o wiele mniej. A co do takich aktualności, planuję kolejne TOP 10 tym razem nie książek a GIER!
Jak powszechnie wiadomo jestem no-life. Mam parę gier które mogłabym umieścić w takim rankingu więc pożyjemy zobaczymy.
W mej rozpaczy i roztargnieniu, pożyczyłam koledze książkę którą miałam czytać, więc będę zmuszona (choć to raczej powód do radości) przeczytać książkę METRO 2033 po raz trzeci. Wiem że to pasjonująca historia... Musiałam się tym podzielić, to było nieuniknione.
A teraz parę zdjęć i mały suprajs w postaci kolejnego kilku sekundowego filmiku.





Jakość beznadziejna, ale jakoś tak mi się podoba.


Brat bliźniak :)




I jeszcze filmik mojego życia:


No i jak zwykle nadszedł czas rozstania. Może się zobaczymy, oby.






czwartek, 2 sierpnia 2012

All my troubles seemed so far away, Now it looks as though they’re here to stay.

"To był prawdziwy raj, ale któregoś dnia człowiek odkrywał, że ten cały brokat zrobiono ze szczątków ludzkich marzeń, a od klepania po plecach do dźgania pod żebro droga jest krótka."
Wszystko raz się układa, a raz nie. Dlaczego wszystko zmienia się w takim tempie, że nie umiem tego zatrzymać, choć przez chwilę pożyć chwilą, a nie tylko skrawkami wspomnień.
 Kolej rzeczy, zdecydowanie mi nie odpowiada. Ja chcę aby było po mojemu. Niestety życie będzie zawsze życiem.
Zmienianie trybu życia z dziennego na nocny zawsze spoko. Jakoś nie mogę spać. Nie sądzę aby to było normalne, ale cóż, cukier, kawa, cukier, kawa.
NO I JAK ZWYKLE NIE NAPISZĘ NOTKI W JEDEN DZIEŃ TYLKO W TYDZIEŃ... CIĄG DALSZY!
No i dobrze mówiłam, że to mi dobre nie wyjdzie, ale kij.  Będę oschła na problemy własnej osoby.
Przecież nie może być idealnie, Bóg jeden wie jak to się potoczy. :))))
HAHAHAHAHAHA granie z Patrykiem w The House i The House 2 zawsze spoko. Myślałam, że w niektórych momentach UMRĘĘ. Jak to Patryk powiedział, wszystkie przedmioty miały okres... tzn. ciekła z nich krew, ale jak zwał tak zwał Ale Pjotrkowi to się ta gra, bardzo podobała, co nie? :D . W każdym razie ostatnie dni to było siedzenie i nic nie robienie, oczywiście pomijając wypad na rowerach nad zalew i wskazywanie anglikom na kajakach drogi... Pytali się o rikitiki(?) xDD Powiedziałam, że nie wiem co to rikitiki, i wskazałam pierwszą lepszą drogę xD nO I oczywiście rzucanie kaczkom sunbitsów i ciągłe uciszanie Patryszji bo to było miejsce połowów ryb, a jak wiadomo, ryby nie lubią krzyków typu: AAAŁŁLL MÓJ ŁEB KU***!!!! :D
Najbliższe plany:
WAKACJE KURDE! Słowacja, może nie żadne aj waj, ale Bobsleje me gusta! Trochę gór, trochę basenów i będzie okej, a potem życie się kończy i zaczyna piekło. Welcome in hell, beybe.
A teraz mała dawka zdjęć i tak dalej




No i chyba to tyle... na koniec pozdrawiam moich ziomków i zapraszam na MIŁĄ GRĘ, a po miłej grze życzę miłej nocy :)))