"Mnie się wydaje, że życie, rzecz jasna, jest puste, i żadnego sensu w nim generalnie nie ma, ani nie istnieje przeznaczenie, to znaczy takie określone, jawne, tak że się rodzisz i wszystko już wiesz: moje przeznaczenie to być kosmonautą, albo, powiedzmy, baleriną, albo zginąć młodo… Nie, tak to nie. Kiedy przeżywasz wyznaczony ci czas… jakby to objaśnić… Może się zdarzyć, że przydarzy ci się coś, co sprawi, że będziesz wykonywał określone działania i podejmował określone decyzje, przy czym masz wolny wybór: jak chcesz, to robisz tak, jak nie – to inaczej. Ale jeśli podejmiesz prawidłową decyzję, to rzeczy, które się będą dalej z tobą działy, już nie będą, jak się wyraziłeś, przypadkowymi zdarzeniami. Będą uwarunkowane wyborem, którego dokonałeś. Ale jeśli znów znajdziesz się na rozstaju, i znów podejmiesz konieczną decyzję, potem pojawi się przed tobą wybór, który nie wyda ci się już przypadkowy, oczywiście, jeśli się tego domyślisz i będziesz umiał go sobie uświadomić. I twoje życie przestanie być po prostu zbiorem przypadków. Przeobrazi się… w fabułę, czy coś takiego, wszystko będzie ze sobą powiązane pewnymi ciągami logicznymi, choć niekoniecznie bezpośrednio. I to właśnie będzie twoje przeznaczenie. Na pewnym etapie, jeśli zabrnąłeś na swej drodze wystarczająco daleko, twoje życie tak bardzo zmieni się w fabułę, że zaczną ci się przytrafiać dziwne rzeczy, niewytłumaczalne z punktu widzenia nagiego racjonalizmu, bądź twojej teorii przypadkowych zdarzeń. Za to bardzo dobrze będą się wpisywać w logikę linii fabularnej, w którą teraz zmieniło się twoje życie. Myślę, że przeznaczenie nie istnieje sobie ot tak, trzeba do niego dojść, i jeśli wydarzenia w twoim życiu zaczną się układać w fabułę, to może cię to zabrać tak daleko… Najciekawsze, że człowiek może sam nawet nie podejrzewać, że to się z nim dzieje, albo widzieć wydarzenia w istocie nieprawdziwie, próbować je systematyzować zgodnie ze swoim światopoglądem. Ale przeznaczenie ma własną logikę."
Bożee czuję się okropnie. PATRYSZJA - YOU MADE MY DAY, BRO.
Kurde, jakby wielkie coś przygniotło mnie do ziemi. Potrzebuję wytchnienia.
Naprawdę, rozpaczać nie będę, dam sobie radę i sama.
Czas wziąć się za AK-47 Kałasznikow. My love, bitch.
Bożee czuję się okropnie. PATRYSZJA - YOU MADE MY DAY, BRO.
Kurde, jakby wielkie coś przygniotło mnie do ziemi. Potrzebuję wytchnienia.
Naprawdę, rozpaczać nie będę, dam sobie radę i sama.
Czas wziąć się za AK-47 Kałasznikow. My love, bitch.
| I'M A LADYBUG |
HOLY SHIT, I'M SO RUDE.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz