">Honor< jest słowem wymyślonym po to, aby gloryfikować morderców."
Się rozkręcam z tymi notkami... No, ale to chyba dobrze.
W każdym razie, dzisiejszy dzień nie był jakoś ultra super duper interesujący, można nawet powiedzieć, że się zmęczyłam. CUD, że znalazłam choć odrobinę siły aby cokolwiek napisać. MATKO, JAKA JA JESTEM MIŁOSIERNA. A wracając do rzeczy dzień jak dzień, wstałam, przeżyłam i teraz jakoś tutaj piszę.
No to tak... wstałam ok. godz. 10 (DZIĘKI PJOTREK WŁAŚNIE WIDZĘ JAK WSTAŁAM O 8 :)))))
No i musiałam się szybko zbierać bo na 11 szłam z rodzicami i znajomymi do spa. No i było CUDOWNIE!
Szczerze nie powiedziałabym, że mi się tam spodoba, ale jak powiem szczerze niczego sobie pan mnie masował, to nie miałam na co narzekać! Byłam jeszcze na basenie i w saunie kiedy moja mama z moją ciocią postanowiły sobie zafundować dodatkowo kosmetyczkę, nie no naprawdę bo ja codziennie wygrywam czas na loterii! No ale dobra, wróciłam do domu i postanowiłam pójść na rower. No i pojechałam tylko parędziesiąt km od domu złapała mnie burza, więc postanowiłam wracać, bo co to dla mnie deszczyk,a pioruny są daleko... Spoko że podczas trasy powrotnej złapały mnie 3 takie burze, a ja nie miałam za bardzo gdzie się schować :))) Wróciłam do domu cała mokra (wyglądałam jak jakiś zmaltretowany mops), zziębnięta i zmęczona (wiatr wiał jak głupi cały czas trasa pod wiatr i do tego byłam raptem w krótkiej koszulce i krótkich spodenkach). Wróciłam do domu, umyłam się, zrobiłam herbatkę i wyjrzałam przez okno, a tam... ku pokrzepieniu serc SŁOŃCE! TERAZ! JAK JA JUŻ WRÓCIŁAM DO DOMU I NIE JEST MI ZIMNO I NIE JESTEM MOKRA! Teraz to mogło mnie pocałować w dupe. :))) Postanowiłam, więc nie wychodzić z domu, walić wszystko i zacząć grać sobie w Fallout New Vegas. No i był taki moment... idę sobie przez tunele krypty 34 i nagle z za zakrętu wyskakuje ghul i ja tak się zlękłam i wiem że ta historia zmieniła wasze życie, co nie zmienia faktu, że coś tam napisałam. No i teraz gadam sobie z Pjotrkiem, którego bardzo znowu MOCNO I OGÓLNIE pozdrawiam :333
Chciałam zauważyć, że w tej notce nie użyłam, aż tak wielu emotikonów, więc chyba nie jestem już tak bardzo zjaranym emołsem. No wiem, że bez żadnych rewelacji, i krótko, ale poetą nie jestem i się żegnam!
Się rozkręcam z tymi notkami... No, ale to chyba dobrze.
W każdym razie, dzisiejszy dzień nie był jakoś ultra super duper interesujący, można nawet powiedzieć, że się zmęczyłam. CUD, że znalazłam choć odrobinę siły aby cokolwiek napisać. MATKO, JAKA JA JESTEM MIŁOSIERNA. A wracając do rzeczy dzień jak dzień, wstałam, przeżyłam i teraz jakoś tutaj piszę.
No to tak... wstałam ok. godz. 10 (DZIĘKI PJOTREK WŁAŚNIE WIDZĘ JAK WSTAŁAM O 8 :)))))
No i musiałam się szybko zbierać bo na 11 szłam z rodzicami i znajomymi do spa. No i było CUDOWNIE!
Szczerze nie powiedziałabym, że mi się tam spodoba, ale jak powiem szczerze niczego sobie pan mnie masował, to nie miałam na co narzekać! Byłam jeszcze na basenie i w saunie kiedy moja mama z moją ciocią postanowiły sobie zafundować dodatkowo kosmetyczkę, nie no naprawdę bo ja codziennie wygrywam czas na loterii! No ale dobra, wróciłam do domu i postanowiłam pójść na rower. No i pojechałam tylko parędziesiąt km od domu złapała mnie burza, więc postanowiłam wracać, bo co to dla mnie deszczyk,a pioruny są daleko... Spoko że podczas trasy powrotnej złapały mnie 3 takie burze, a ja nie miałam za bardzo gdzie się schować :))) Wróciłam do domu cała mokra (wyglądałam jak jakiś zmaltretowany mops), zziębnięta i zmęczona (wiatr wiał jak głupi cały czas trasa pod wiatr i do tego byłam raptem w krótkiej koszulce i krótkich spodenkach). Wróciłam do domu, umyłam się, zrobiłam herbatkę i wyjrzałam przez okno, a tam... ku pokrzepieniu serc SŁOŃCE! TERAZ! JAK JA JUŻ WRÓCIŁAM DO DOMU I NIE JEST MI ZIMNO I NIE JESTEM MOKRA! Teraz to mogło mnie pocałować w dupe. :))) Postanowiłam, więc nie wychodzić z domu, walić wszystko i zacząć grać sobie w Fallout New Vegas. No i był taki moment... idę sobie przez tunele krypty 34 i nagle z za zakrętu wyskakuje ghul i ja tak się zlękłam i wiem że ta historia zmieniła wasze życie, co nie zmienia faktu, że coś tam napisałam. No i teraz gadam sobie z Pjotrkiem, którego bardzo znowu MOCNO I OGÓLNIE pozdrawiam :333
Chciałam zauważyć, że w tej notce nie użyłam, aż tak wielu emotikonów, więc chyba nie jestem już tak bardzo zjaranym emołsem. No wiem, że bez żadnych rewelacji, i krótko, ale poetą nie jestem i się żegnam!
.jpg)
.jpg)
.jpg)

















