niedziela, 29 lipca 2012

They gave you life, And in return you gave them them hell, As cold as ice, I hope we live to tell the tale

">Honor< jest słowem wymyślonym po to, aby gloryfikować morderców."
Się rozkręcam z tymi notkami... No, ale to chyba dobrze.
W każdym razie, dzisiejszy dzień nie był jakoś ultra super duper interesujący, można nawet powiedzieć, że się zmęczyłam. CUD, że znalazłam choć odrobinę siły aby cokolwiek napisać. MATKO, JAKA JA JESTEM MIŁOSIERNA. A wracając do rzeczy dzień jak dzień, wstałam, przeżyłam i teraz jakoś tutaj piszę.
No to tak... wstałam ok. godz. 10 (DZIĘKI PJOTREK WŁAŚNIE WIDZĘ JAK WSTAŁAM O 8 :)))))
No i musiałam się szybko zbierać bo na 11 szłam z rodzicami i znajomymi do spa. No i było CUDOWNIE!
Szczerze nie powiedziałabym, że mi się tam spodoba, ale jak powiem szczerze niczego sobie pan mnie masował, to nie miałam na co narzekać! Byłam jeszcze na basenie i w saunie kiedy moja mama z moją ciocią  postanowiły sobie zafundować dodatkowo kosmetyczkę, nie no naprawdę bo ja codziennie wygrywam czas na loterii! No ale dobra, wróciłam do domu i postanowiłam pójść na rower. No i pojechałam tylko parędziesiąt km od domu złapała mnie burza, więc postanowiłam wracać, bo co to dla mnie deszczyk,a pioruny są daleko... Spoko że podczas trasy powrotnej złapały mnie 3 takie burze, a ja nie miałam za bardzo gdzie się schować :))) Wróciłam do domu cała mokra (wyglądałam jak jakiś zmaltretowany mops), zziębnięta i zmęczona (wiatr wiał jak głupi cały czas trasa pod wiatr i do tego byłam raptem w krótkiej koszulce i krótkich spodenkach). Wróciłam do domu, umyłam się, zrobiłam herbatkę i wyjrzałam przez okno, a tam... ku pokrzepieniu serc SŁOŃCE! TERAZ! JAK JA JUŻ WRÓCIŁAM DO DOMU I NIE JEST MI ZIMNO I NIE JESTEM MOKRA! Teraz to mogło mnie pocałować w dupe. :))) Postanowiłam, więc nie wychodzić z domu, walić wszystko i zacząć grać sobie w Fallout New Vegas. No i był taki moment... idę sobie przez tunele krypty 34 i nagle z za zakrętu wyskakuje ghul i ja tak się zlękłam i wiem że ta historia zmieniła wasze życie, co nie zmienia faktu, że coś tam napisałam. No i teraz gadam sobie z Pjotrkiem, którego bardzo znowu MOCNO I OGÓLNIE pozdrawiam :333
Chciałam zauważyć, że w tej notce nie użyłam, aż tak wielu emotikonów, więc chyba nie jestem już tak bardzo zjaranym emołsem. No wiem, że bez żadnych rewelacji, i krótko, ale poetą nie jestem i się żegnam!

sobota, 28 lipca 2012

Help me inhale, And mend it with you



PO BU DECZKA! A nie, to już 23 ;-;
"Dlatego tak wazne jest, aby pozwolic pewnym rzeczom odejść. Uwolnić sie od nich. Odciąć. Zamknąć cykl. Nie z powodu dumy, słabości czy z pychy, ale po prostu dlatego, ze na coś juz nie ma miejsc w twoim życiu. Zamknij drzwi, zmień plyte, posprzataj dom, strzepnij kurz. Przestan byc tym kim byleś, bądź tym kim jesteś."
Dzień... Dzień zaczął się od opornej pobudki o 7 RANO! Ale ta pobudka była nawet miła bo czekała mnie zaraz potem miła rozmowa z Pjotrkiem i Gabsiem. Było tak miło że aż och ach. Na śniadanie zjadłam sobie przepysznego omleto-naleśnika. (LOL omLETO! xDD)
Po tym jak Gabi poszła, po jakimś czasie dołączył do nad Dawid! No i zaczęła się akcja zarobku Pjotrka, która polega na tym aby klikać na reklamy na jego Blogu. Kto kliknie najwięcej wygrywa wyimaginowany przeze mnie puchar klikacza reklam! W każdym razie nawet jak nie ma konkursu czy nagrody to macie klikać... KLIKAĆ!!
Potem Pjotrek i Dawid grali sobie w jakąś grę której imienia nie pamiętam (ANONIM! :o) z jakimiś grubasami i małpami... taaa. Jeszcze potem poszłam sobie i grałam w Fallout New Vegas... od nowa... znowu (LOL).  Eh, zdążyłam jedynie zabić pare gekonów i grupę Kajdaniarzy ii... wróciła moja mama i kazała mi trochę wyjść. A że ja nie lubię się szlajać po moim osiedlu bo czuję się tam aspołeczna, więc tego... Więc poszłam na działkę, wzięłam ze sobą laptopa. Jednak długo sobie nie posiedziałam bo potem zaczęłam się ścigać na rowerach z kolegą (WINNER!) i jadłam chleb z grilla, wiem... CHLEB TO LUKSUS, ale cóż, była jeszcze kiełbasa (KUBASKI AHAHAHA) ale ja nie bardzo lubię. Ok. godziny 22 wróciłam do domu i weszłam na skype, no i gadam do teraz na skype z PJOTRKIEM, którego tutaj z tego miejsca, bardzo gorąco pozdrawiam! (Yf aj łos ju bojfred end aj newer lecz ju gooł!) I teraz sobie poszedł i ja zostałam sama :cc
BOŻE CHRYSTE PANIE JAKA JA JESTEM LENIWA! TO CO JEST TAM /\ TO BYŁO PISANE 23 LIPCA! No i od tego czasu nie chciało mi się pisać... I tak prawdę powiedziawszy to nawet teraz mi się nie chce.
No to może tak... Małe aktualizacje co do tego co pisałam tam wyżej: Koniec akcji klikanie reklam, gdyż ponieważ Pjotrek is so rude!!! No i ja dalej gadam z Pjotrkiem... tzn. nie że przez cały czas i nie że ten, ale teraz. Tak. No. No i znowu go GORĄCO (SO HOTT) z tego miejsca pozdrawiam... znowu! No i ten w ostatnim czasie nie działo się nic zbyt ekscytującego oprócz paru imprez (no nie mogę) itp. No i na najbliższy czas mam coraz ciekawsze plany. Kurde wakacje się rozkręcają dopiero pod koniec GODDAMN! A co do planów to:
1. Jutro rano- SPA. Baseny itp omnomnomnomnomn. Ja tam pewni większości jakieś takie kąpiele tylko moja mama pedicure manicure i inne duperszmity.
2. Znowu działka- LOLLOLL już prawdy powiedziawszy trochę tam nudnawo, ale okorowywanie drzewa zawsze spoko.
3. Chyba we wtorek pogrzeb... ... ... No tak...
4. Początek sierpnia... wszystkie plany na wakacje się poszły walić i zero Chorwacji i Krymu tylko... głupia Słowacja i posrana "Tatralandia" jakby basenów kurde tutaj było mało o jeszcze 7 godz. jechać na jakieś inne głupie zjeżdżalnie... już bym chyba wolała pojechać na jakąś wiochę pod namiot, i wziąć wiatrówkę, a nie kurde w stroju kąpielowym (;-; ;-; NIEEEEEE) pływać z jakimiś przychlastami. ;-; Czuję że to będzie okropne.
5. Zacząć rok szkolny spokojnie i bez nerwów i skończyć go w taki sam sposób. :)
Ostatnie dni były dość męczące i nie mogę się doczekać aż jutro sobie spokojnie odpocznę, bo szczerze mam już czasem dość i mam ochotę się wyłączyć i posiedzieć, posłuchać muzyki... A nie kurde tylko setki spraw.
Mina nie wyjściowa i wyszłam jak sumoo, alee... ale jest!

Dziwnee, ale jakoś je tak lubię. 

Nieboo

Niebo party.2

Ostatnie w moich długich włosych ;-;

ahahahah jakie włosy...

No i ja to ta na środku, a filmik trwa ok. 10 sek. bo koleżanka pykała, pykała i nie wiedziała czy nagrywa xD
W każdym razie to taki krótka notka i bez żadnych rewelacji. Jest jak jest, po prostu. TRADYSZJONAL KOŃCZĘ i POZDRAWIAM MOICH ZIOMKÓW. PJOSENECZKA I DOBRANOC!

niedziela, 22 lipca 2012

Without a dream in my heart Without a love of my own

"Takie uczucie, że będzie się żyć zawsze, przychodzi tylko czasem - kiedy człowiek zbudzi się ze snu o świtaniu, znajdzie się sam wobec natury i spojrzy ku niebu. Wtedy ujrzy, jak jego blady seledyn z wolna się rozjaśnia, gdy tymczasem na wschodzie dzieją się rzeczy niezwykłe, narastające jakby w jeden okrzyk triumfu. Serce przestaje bić wobec niezmiennego, potężnego majestatu milionów lat"
No także tego... z takich wielkich nowości jest tylko ban który... trzeba przyznać jest trochę długi bo na aż 3 tygodnie... ALE KIJ I TAK ... albo nic bo zaraz będzie fala hejtów... W każdym razie ssuper!

Dzisiaj był mała przejażdżka, takie tam 40 km na rowerze... Ale trzeba trochę coś robić. Tak po za tym to ograłam brata w Dark Side, czyli rzutki czy jakoś tak... w każdym razie go ograłam! No i gadanie rano i teraz na skejpie ME GUSTA ZNOWU! No i omlet nam wyszedł przepyszny Gabś. Ogólnie rzecz biorąc cały dzień towarzyszył mi soundtrack z gier Mafia(<3) i Fallout (<333333333 lof lof lof) więc teraz małe pożegnanie, a notka taka krótka bo pisze teraz często... zbyt często i nie ma co opisywać bo głównie no-life w gry albo siedzę na działce, albo na necie, zero jakichkolwiek atrakcji ;-; no i jeszcze mały screen ze skype z Gabś.
i ten wiatr we włosach... boże jaka mina


Gabi głównie cały czas siedzi z zamuloną twarzą i nie chce się uśmiechnąć :(( To sprawia mi przykrość!!
No i na koniec pioseneczka <33 no i POZDRO DLA MOICH GORĄCYCH ZIOMÓW! SO HOT!


"Blue Moon
You saw me standing alone
Without a dream in my heart
Without a love of my own"

sobota, 21 lipca 2012

I don't want to set the world on fire

"Nie da się żyć w ciągłej świadomości swojej śmiertelności. Trzeba o tym zapomnieć, a jeśli takie myśli mimo wszystko się pojawiają, trzeba je przepędzić, trzeba je zagłuszyć, inaczej mogą zapuścić korzenie w świadomości i rozrosnąć się, a ich jadowite zarodniki zatrują życie temu, kto im się podda. Nie wolno myśleć o tym, że i ciebie czeka śmierć. Inaczej można postradać zmysły. Tylko jedno ratuje człowieka od szaleństwa: nieświadomość.(..) Straszna jest nie sama śmierć. Straszne jest jej oczekiwanie," Wiem coś o tym. Kurde tak prawdziwe, że aż ciary przechodzą.
Wczorajszego wieczoru nie spałam w własnym łóżku... I to było fajne. Było nocowanie u Patryszji, nic tylko rozkoszować się tak pięknym wieczorem. "Avatar" oraz "Zaplątani" umilili nam wieczór, było zabawnie, było ciekawe, było idealnie. Poszłyśmy o BARDZO później porze...  KURCZE O 10 MUSIAŁAM WSTAĆ! W każdym razie, po tym jak wróciłam do domu, zaraz musiałam z niego wychodzić i szłam na działkę. Do godziny ok. 16 było dość chłodno, więc patyki w ruch i powstało... ognisko. Cichy spokojny płomień dawał nie tylko ciepło, ale można było także piec pianki! MNIAM! Trochę gry na gitarze, ognisko, pianki i kiełbaski (kubaskii AHAHAHAHAHAHHAHA) wszystko (może trochę oprócz kubasek) ME GUSTAA!
Wróciłam z działki w końcu DO DOMU! No i ogarnęła mnie wszechobecna nudaaa. No więc dzięki OLI (<33) z którą piszę na gg, i GABŚ z którą gadam na skype, dałam jakoś radę tak więc jest już spokoo.
Kurcze muszę w końcu znaleźć trochę siły aby pojechać na miasto po tą podstawkę chłodzącą... Dopóki jej nie kupię nie będę grać w żadne gry na tym lapku ;-; lubię siebie katować. No i teraz jakieś zdjęcia choć tutaj mam tylko zdjęcia z Orange i kamerkowe... ale coś będzie!na tych zdjęciach wyszłam strasznie ale maszz.



No i ogólnie standardowo kończę. Nie ma nic pasjonującego :D Pozdrawiam moich ziomków i ODCHODZĄC ZABIERZ MNIE!



Kocham ten klimat i ogólnie <333 FALLOUT BICZES!

czwartek, 19 lipca 2012

Big iron on his hip

Tak odczuwam już pierwsze skutki wakacji... Powracające wspomnienia, uzależnienia... czyli moje kochane gry!!! Ostatnio a raczej od 4 lat męczy mnie moje kochanie czyli: Fallout 3  oraz męczące mnie od 2 lat kochany Fallout New Vegas... tak każdy ma swoje słabości, moją słabością jest ta postapokaliptyczna gra. Uwielbiam to ciągłe napięcie, te zmutowane stworzenia które atakują mnie znienacka, kocham tą chorą grę! I w każde wakacje od wyjścia tych gier jaram się i gram, przeszłam ją całą setki razy, ale nadal kręci mnie w takim samym stopniu, a już tej jesieni wychodzi... FALLOUT 4: SAN FRANCISCO! Ahhh kocham too.
 Tak ogólnie to póki co prawie cały pierwszy miesiąc zleciał na łażeniu nad zalew, siedzeniu na działeczce albo graniu na kompie. No i trochę oczywiście skajpajowania. :D
No i niestety taka natura człowieka pochwalę się że mam nowego laptopaa... WO HUU!!!
No i ogólnie jara mnie on ponieważ Fallout 4 powinien chodzić na nim nieskazitelnie. Ma tam jakieś blu-reye, ma tam te wejście DVB-T i inne duperszmity, ale FALLOUT 4!! Nie pogardzę także GTA 4, no ale są priorytety(If you know what i mean). No i tego samego dnia co dostałam tego notebooka pc nocowała u mnie Patrycjoszka no i oczywiście już wypróbowałyśmy kamerkę, a skutki tej przygody zobaczycie w dalszej części.
 Tak po za tym to trochę przypał bo pogoda trochę się zwaliła  i jest pochmurno i głupio, ale trzeba to jakoś przeżyć i dalej gnać... Przynajmniej jest czas na granie i czytanie, zamiast siedzieć na tym dworze i ograniczać swoją wyobraźnie do rzeczy tak przyziemnych jak spacer, trawa itp. Choć nie... czekam już na troszkę słońca, bo miałam obiecane, że będę mogła skorzystać z wiatrówki na działce... ach te przezorne bezpieczeństwo... to tylko wiatrówka... Trudno nią zabić Radrakana a co już mówić Supermutanta, albo centaura... :D
 No i dzisiaj ogólnie rzecz biorąc było trochę nudno więc przełączyłam się na to DVB-T... A tam moja ukochana komedia romantyczna: "Dziś 13 Jutro 30". Film ten był pierwszą komedią romantyczną która mi się spodobała. Trafiała do mnie ponieważ pokazywała nastawienia takiej dziewczynki do świata dorosłych... Często robię taki mały powrót do przeszłości ponieważ bardzo lubię ten film i jestem w jego posiadaniu.
 Chyba to by było na tyle, w końcu nic póki co takiego ciekawego się nie dzieje. Teraz mała poracja głupich zdjęć z kamerki! :D






Boże jesteśmy chore psychiczniee... :D W każdym razie tradycyjnie piosenka na koniec i pozdrowienia dla ziomków/stonków/momków (WHO CARES?) A tak po za tym to: NARA WAM BICZES!!
Omnomnomnomnomnomnm


czwartek, 12 lipca 2012

TOP 10 MY BOOK

Będzie dzisiaj krótko i bardzo na temat. Mhm... TOP 10 moich małych przyjaciół, czyli książek. Prawdę mówią nie umiem wybrać ulubionej, nad wszystkie inne, ale mam swoją grupkę, do której z chęcią wracam, lub wrócę. Nie będę faworyzować, będę po prostu wymieniać po kolei. No to, let's do it!
1[namber łan!]. "Opowieści o niewidzialnym" Schmitt Éric-Emmanuel - jest to książka składająca się z 3 krótszych książek: “Oskar i pani Róża”  “Pan Ibrahim i kwiaty Koranu”  i “Dziecko Noego”. To była pierwsza książka, która tak bardzo mnie zafascynowała. Utwór ten był także jak gdyby jedną z podstaw mojego rozumowania. Uczy:
- jak drogocenne jest życie i jak można łapać każdą chwilę
- że uśmiech może być dla każdego, a odrobina miłości może uleczyć każde serce.
- że niezależnie od religii zawsze mamy wolną wolę i sami decydujemy o tym jak postępujemy.
"Joseph, chciałbyś wiedzieć, która z tych dwóch religii jest prawdziwa. Żadna! Religa nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa, proponuję tylko pewien sposób życia."

2. "Forrest Gump" oraz "Gump i spółka" Winston Groom - "Jedno wam powiem: Każdemu zdarza sie spudłować w życiu, dlatego wokół spluwaczek leżą gumowe wycieraczki." Tymi słowami rozpoczyna się "Gump i spółka". Seria o Forrescie, bawi a zarazem przekazuje wiele sentencji życiowych. Bo przecież każdy wie, że życie idioty nie jest łatwe, ale za to pełne przygód. Nie pozostaje mi nic innego powiedzieć, niż: Kocham tą książkę! Obie części pochłonęłam w bardzo krótkim czasie. Utwór ten czyta się bardzo miło, łatwo i nie można się od niego oderwać.

3. "Metro 2033"  Dmitry Glukhovsky - "Słońce na twarzy, świeże powietrze w płucach, trawa pod stopami... Słyszałem o takich rzeczach, żyję w świecie bez nich, w świecie pod ziemią. Nie pamiętam życia sprzed wybuchu. Byłem chłopcem, kiedy mnie ocalili. Czy te rzeczy mogą wrócić? Taką mam nadzieje. Lecz  teraz... Jedyne, czego się boję, to przyszłość." Taki fragment można znaleźć na tylnej okładce. To co mogę na pewno powiedzieć to że książka oszołamia. Momentami jest straszna, czasem człowiek nie wie co się dzieje, i w niepewności że coś źle przeczytał, czyta fragment jeszcze raz, i zazwyczaj okazuje się, że dobrze przeczytał. Książkę przeczytałam, ponieważ kiedyś grała w grę którą chyba stworzono na podstawie tej książki. Gra była świetna, a książka jest jeszcze lepsza. Odstraszyć może jedynie grubość, ale mi jednak to się podoba. Książka powiada o przeżyciach chłopaka o imieniu Artem, żyjącego w moskiewskim metrze. W  wyniku wybuchu bomby atomowej podczas konfliktu zbrojnego, ziemia uległa zniszczeniu. Prawdopodobnie jedyni ludzie pozostali właśnie w tymże metrze. Na powierzchnie nie ma już nikogo, a na pewno nie ma ludzi,Ci którzy nie zdążyli się ochronić ulegli przeobrażeniu pod wpływem promieniowania. Artem dostał zadanie, które musi wykonać za wszelką cenę.


4. "Harry Potter i..."  J. K. Rowling - Chyba nie ma za dużo co się rozpisywać na temat tej książki, każdy zna raczej ogólną fabułę tej serii, czy to z książek, czy to z filmu. Ja jednak zachęcam do przeczytania książek, czy nawet głupi wie, że książki, a filmy to całkiem odrębne odczucia i emocje. Znajomość Harry Pottera, była mi raczej narzucana. Starszy brat uwielbiał, i od małego czytał te książki, miał nawet kolekcję szachów, z Harry'ego, którą poruszało się za pomocą różdżki! Zabijał i przytłaczał mnie swoją wiedzą, więc ja też postanowiłam przeczytać. Przeczytałam pierwszą, drugą, trzecią i co raz więcej, aż doszłam do 7 którą przeczytałam już po angielsku, ponieważ nie mogłam się doczekać przekładu na polski, a ciocia przywiozła mi z USA. Byłam jak pod wpływem zaklęcia. Uwielbiam książki, filmy i gry z tejże serii.

5. "Ania z Zielonego Wzgórza" i reszta książek z tej serii, autorstwa pani Montgomery -  z tego co wiem jest to lektura w podstawówce, ale dla tych którzy tego nie czytali: "Główną bohaterką powieści jest Ania Shirley – obdarzona bujną wyobraźnią i szalenie gadatliwa 11-letnia rudowłosa dziewczynka z sierocińca, która zostaje przygarnięta przez mieszkające na Zielonym Wzgórzu niezamężne rodzeństwo Cuthbertów – Mateusza i Marylę. Cuthbertowie zamierzali zaadoptować chłopca, by mógł pomagać Mateuszowi w gospodarstwie, ale na skutek pomyłki zamiast chłopca zostaje wysłana do nich dziewczynka. Maryla zamierza odesłać ją z powrotem do sierocińca albo oddać pod opiekę innej rodzinie. Przejęta wzruszającą i smutną historią jej życia Maryla postanawia zatrzymać Anię, ku radości Mateusza, który, choć nieśmiały wobec płci przeciwnej, zapałał sympatią do gadatliwego dziecka." No i cóż powiedzieć: Przeczytałam dopiero 3 książki z tej serii, ale mam zamiar przeczytać całą! Książka potrafi wzruszać i uczy życia w społeczeństwie, czy to dzisiejszym czy to w tym z przed ponad 100 lat. 

6."Urodzony by przetrwać" Bear Grylls - "Czy jesteś gotowy jeść robaki? Wykopać sobie schronienie w śniegu? Wysysać płyn z rybich oczu? Bear Grylls podpowie ci, jak sobie poradzić w ekstremalnych warunkach..." I na okładce pisze: " Bardzo niebezpieczna książka dla MĘŻCZYZN" to ja jedna mimo iż jestem dziewczyną, przeczytałam tą książkę, i jestem fanką tego typu survivalowych spraw. Oglądałam program i też bardzo mi się podobał. Po objęciu wiedzy z tej książki i programu, oraz dzięki umiejętności sprawnego posługiwania się wiatrówką(wiem, że bez szaleństw, ale od czegoś trzeba zacząć) czuję że mogłabym pojechać w istną dzicz.  Polecam dla osób lubiących jego program.


7. "Opium w rosole" pani M. Musierowicz - Książka opowiada o życiu za czasów komunizmu. Jednak to nie jest taka typowa historyczna książka. Cały tą wiedzę historyczną zawartą w utworze ubarwia wątek miłosny. Książka fajna, ciekawa i miła w czytaniu.



8. "Mały Książę" autorstwa Antoine'a de Saint-Exupéry'ego - "Mały Książę jest książką o dorastaniu do wiernej miłości, do prawdziwej przyjaźni, odpowiedzialności za drugiego człowieka. Stawia pytania o hierarchię wartości, sens więzi między ludźmi."  Przerażająco mądra książka. Naprawdę, aż człowiek wymięka. Mogę jedynie polecić.


9. "Tajemniczy Ogród" Frances Eliza Hodgson Burnett - "... Przytrzymała bujającą się zasłonę i pchnęła furtkę, która tworzyła się bardzo powoli. Wśliznęła się do środka i zamknęła za sobą furtkę. Potem oparła się o nią plecami i zaczęła rozglądać się dokoła, oddychając pośpiesznie ze szczęścia i radości. Znajdowała się w tajemniczym ogrodzie!" Książka opowiada nie tylko o samym pięknie tego ogrodu, ale także o tym jak piękne i radosne potrafi być dzieciństwo, dzieciństwo w którym nie ważne są sprawy dorosłych. Piękna i miejscami wzruszająca książka, która ukazuje także w ciekawy sposób, piękno, pozornie nieciekawych wrzosowisk.

10."Pollyanna" Eleanor H. Porter - "Jest to historia jedenastoletniej dziewczynki, która po śmierci ojca zostaje odesłana, by mieszkać z surową i despotyczną ciotką, której boi się całe miasto. Pogodna i radosna dziewczynka jednak stopniowo to zmienia."  Jak zaczęłam czytać tą książkę i pierwsze skojarzenie: "Trochę zajeżdża mi tu Anią z Zielonego Wzgórza", ale że Anię lubię, to i Pollyanna bardzo przypadła mi do gustu, pokazuje jak odnaleźć radość w każdej nawet ciężkiej czynności.

Zdjęcia starałam się robić sama, jednak niektóre musiałam ściągnąć z neta, ponieważ niektóre książki, pożyczyłam paru osobom. :D To już koniec mojego TOP 10. Wszystkie z wyżej wymienionych kocham w podobnym stopniu. Nie byłabym sobą gdybym nie dała na końcu piosenki:

środa, 11 lipca 2012

You don't have to be on your own

Jak łatwo jest zapomnieć o czasie... Kurde dzień za dniem, wakacje uciekają tak szybko jak piasek przelewający się pomiędzy palcami, potrzebny mi znak stopu. Nie cierpię tego nakazanego, bezlitosnego czasu. "Rozwal swój zegarek, a zobaczysz w co przeobrazi się czas, to bardzo interesujące. Zmieni się nie do poznania. Przestanie być rozdrobniony, rozbity na kawałki, godziny, minuty, sekundy. Czas jest jak rtęć: rozdrobni się go a on znowu się zrośnie, znowu stanie się niepodzielną całością. Ludzie go oswoili, uwiązali na łańcuszki swoich zegarków kieszonkowych i stoperów, i dla tych, którzy trzymają go na łańcuchu, biegnie jednakowo. Ale spróbuj go oswobodzić, a zobaczysz: dla różnych ludzi czas płynie inaczej, dla kogoś wolno i ociężale, odmierzany wypalonymi papierosami, wejściami i wyjściami, a dla  innego pędzi i zmierzyć go można tylko przeżytymi żywotami."
 A tak ogólnie to w końcu wiem kiedy jadę na te wakacje! Początku sierpnia, NADCHODZĘ! Tylko w tym problem, że nie wiem jeszcze gdzie. Ale tego dowiem się z czasem! Marzy mi się teraz Czarnogóra i Chorwacja samochodem, ale mama chce samolotem na Krym ;-; W każdym razie, najbliższe plany to odpoczynek, trochę spotkań z przyjaciółmi itp. W każdym razie nic nadzwyczajnego.
  No i jaram się powrotem Pyśki ♥♥ No i oczywiście już wczoraj u mnie nocowała, i wróciłyśmy po 21 do domu. No i było fajnie no i super.  Tylko to gorąco... Niby teraz jest chłodniej, ale ja tego kurde nie czuję! Ciągle zdycham, nie mogę w nocy spać bo jest mi gorąco, więc noce albo przegaduję( me gusta rozmowy do 4♥) albo czytam książki, więc ten czas jakoś spożytkuję. :D
 No i jutro wypad do kina z bratem! WO HU! Będziemy jarać się Epoką Lodowcową 4 omnomnomnomn! A potem chyba będę oglądać z Olką "Nietykalni" więc będzie trochę filmowo :33. No a jak mi się będzie nudzić to znowu będę pewnie strzelać "proartystyczne" focie, więc  mam co robić (zabawa aparatem me gusta). I do tego mama ciągle mnie męczy żebym posprzątała w pokoju, ale to takie TRUUUDDNNEEE. A i chce się tez pochwalić, że dziś zrobiłam pierwszego w swoim nędznym życiu OMLETA! Był mniamsi bo zrobiłam go ze startymi jabłkami i cynamonem♥♥♥ I ogólnie rzecz biorąc w tym akapicie jest napisane o wszystkim i o niczym, więc po co porządek w wypowiedziach? Who cares? Lepiej żeby było chaotycznie, so nie?
O matko jak ja uwielbiam zapach palącej się właśnie świeczki, zapach roztaczający się w moim pokoju. I ten niespokojny, jasny ogień, który mimo swojego chaotycznego ruchu,  daje sercu spokój i ciszę. Z daleka można wychwytać go jedynie zmysłem węchu i wzroku, ponieważ jest on bezszelestny. Gorzej by było gdyby się świeczka wywróciłam i spaliła cały dom, wtedy nie byłoby tak fajnie. W każdym razie, koniec tematu świeczki.
 Mimo iż notka jest krótka to pisałam ją już z godzinę ;-; Mały przerywnik na poczytanie bratu książki na dobranoc, chwilka na zrobienie sobie herbaty. Tak poza tym to pisałam niedawno, a to na Blogu Pjotrka, a to na swoim, więc nie bardzo mam co pisać, dlatego nadszedł czas na zdjęcia
Z wąsem

Takie tam z kucykiem.

Nie jest super, ale jest!

Co robię kiedy się nudzę!

Zdjęcie nieba omnomnomn

Świeczuszka!

♥Słowacki


Także tego... Jak zwykle pozdrawiam moich ludzi, dzięki którym, w życiu piękne są chwile. No i nadszedł czas pożegnania, wiem, że krótkie, wiem że bez pasji.Ale KURDE JEST! WIĘC CIPS WSZYSTKIM NA DROGĘ I AU REVOIR!~
No i na koniec kochana piosenka: ♥


On a platform I'm gonna stand and say 
That I'm nothing on my own

wtorek, 3 lipca 2012

Wakacje i nie wakacje.

Po "krótkiej" przerwie znów wracam z tak samo interesującą notką jak każda inna. Choć mój zapał do pisania równy jest 0, to tłumaczyć się mogę jedynie temperaturą, która obecnie wynosi ok. 30 stopni C (czyt. Celsjusza czy jakoś tak), a jak można zauważyć... No jest już dość późna godzina. Krótko mówiąc zdycham z gorąca. A przechodząc do rzeczy...
 Ostatnie 3 dni były chaotyczne i sama nie wiem i trochę nie pamiętam co robiłam. W każdym razie było trochę pracy, trochę zabawy, trochę humoru no i oszywiście było i relaks. Basen, leżaczek i te sprawy, bardzo przypadły mi do gustu. Niestety przez to że moja rodzina ( w tym ja) jest niewyżyta, to ostatni czas spędziłam nie tylko na leżaczku jak planowałam, ale było dużo jeżdżenia na rowerze, chodzenia, biegania i nie wiem jeszcze czego. Ciekawe rzeczy działy się też przez rozpoczęciem wakacji. Do takich wydarzeń zalicza się między innymi dzień sportu, który odbył się bodajże 21 czerwca, coś koło tego. No w tym dniu odbywały się zawody sportowe oraz można było zobaczyć projekty swoich rówieśników. Ja paradoksalnie prawie cały dzień sporty przeleżałam na kocyku.Jedynie godzinę przed zakończeniem kiedy prawie cała klasa poszła i zostałam tylko ja, Agra and Hubertus, byłam zmuszona wziąć udział w zawodach... No i mogę się pochwalić że nasza klasa zajęła pierwsze miejsce żonglerce piłką nożną oraz skakaniu na skakance. (I'm so proud.)
Mały Azjan Konspiration.
Zdjęcie dodane wszędzie, więc żeby nie było że blog gorszy.

Ciągnąc dalej dokładnie tydzień później były moje urodziny... taaa, przesiedziałam tego dnia 12 godzin w szkole, ale za to o 12 w nocy dostałam tyle ciepłych  i miłych życzeń za które bardzo dziękuję <33 No ale następnego dnia, odpłaciłam sobie dzień w szkole zajebistymi urodzinami wraz z Olką, Agrą i moją Julcią! <33 No i dzwoniłyśmy do takiego jednego i pytałyśmy się czy brać lodówkę na raty czy płacić gotówką, a ten że się nie zna... I to jeszcze takim zamulonym głosem. No i było fajnie, a jednym z prezentów był zajebisty plakat słodziutkich szympansów
No i ogólnie rzecz biorąc nie było tak źle, żyję więc nie ma za narzekać. Prócz tego, że póki co to gorąco mi nawet w bikini przy otwartej lodówce. A z ostatnich takich bardziej ekscytujących wydarzeń to mogę powiedzieć o wycieczce rowerowej nad nasz kochany i uroczy zalew. Pierwszą stacją tej jakże ciekawej wycieczki  była "Marina". Nie lubię tej części zalewu, więc protestowałam na dłuższy pobyt w tym miejscu, ponieważ jak to określiłam: Brud, smród i ubóstwo. Pełno nagich dzieci, smrodu brudnych pieluch, jakiś leżących brudnych skarpetek i dużo starszych panów z za małymi kąpielówkami, normalnie embarrassment.
However później naszym celem była mała nieznana przystań w dalszej części zalewu, jednakże nie udała nam się tam dotrzeć ponieważ był jakiś głupi turniej wędkarski(who cares?), więc pojechałyśmy do "Baru pod fokiem", a tam zjadłyśmy sobie frytki, mniam! Po zjedzeniu frytek Ola trochę się pobulwersowała z powodu, twardych butelek, a potem nadszedł czas na powrót do domu, działki, i innych miejsc, więc czas było się rozstać. Na tym się skończyła ta bardzo ciekawa(hahahahahahha, nie) przygoda. A teraz parę zdjęć z tej wyprawy
Marina, hej Marina/
Bar pod fokiem i Iza

Mina w stylu: WTF? o co ci chodzi?

No i tradycyjnie artystyczne zdjęcie nieba <33


Na koniec pozostaje mi jedynie pozdrowić moich ziomków ( Pjotrek, Gabi itp.) i podesłać im całusy, mam nadzieje, że zawsze będę miała takich ludzi. No i muszę, nie muszę, ale się żegnam. Miłego, ciepłego życia :D


" Na pierwszy rzut oka, nie widać że cię kocham..." <33

ps. hahahahaha cips.